Pieśń lodu i ognia - Gra o tron
Plusy:
+Rewelacyjna fabuła
+Bohaterowie - rozrzuceni po świecie, lecz łączy ich główny wątek - gra o tron
+Nie ma jakiegoś głównego, przez co zawsze prześladuje nas obawa, iż niedługo polegnie nasz ulubieniec
+Po za tym są dobrze, jeśli nie bardzo dobrze napisani
+Historia świata
+Wiele wątków, napisanych na podstawie realistycznej historii
Minusy:
- czasem krew zalewa, jak ginie dobra osoba
- skur*****y na potęgę, wieczne intrygi, masakryczne mordy
- jesteś honorowym człekiem? To bajo, nie nadajesz się
Moja ocena: 9/10
Spieszmy się kochać ludzi - tak szybko odchodzą
Dzisiaj przedstawię Wam książkę, która ukazuje jeden z moich ulubionych światów fantasy - krainę Westeros. Czym się różni od cudownego, Tolkienowskiego Śródziemia, czy też uniwersum czarów i magii w Harrym Potterze? Do śródziemia, jak i w progi Hogwartu chciałby się dostać niejeden - do Westeros: nigdy w życiu.
Książka została napisana przez George'a R.R. Martina. Pierwsza jej publikacja ukazała się w 1996 roku. Saga liczy sobie pięć części, w ośmiu tomach i nie została jeszcze ukończona, ponieważ autor ma do napisania jeszcze bodajże dwie - kto wie, jak długie/ ilu tomowe?
Fabuła
W pierwszej części Gry o tron, samej gry o tron jeszcze brak (w drugiej części rozpoczyna się nieubłagana wojna domowa, która trwa do... w sumie ciągle). Fabuła skupia się bardziej na skrytym działaniu, mającym na celu jej zapobiegnięcie. Nie mniej jednak od początku przygotowuje nas na wojnę, jako na coś, czego zapobiec się nie da. Bowiem istnieją dwa, pałające do siebie nienawiścią Rody: Starkowie, trzymający pieczę na północy przy wielkim murze, mając honor za największą cechę, oraz Lannisterowie, obrzydliwie bogaci, u których połowa królestwa jest zadłużona.
Pierwsza część "Pieśni lodu i ognia" stopniowo przygotowuje nas na to, co czekać nas będzie w kolejnych tomach. Bowiem jest względny pokój między Rodami. Panuje cisza przed burzą. Do twierdzy starków przybywa ptak z wieścią o śmierci namiestnika króla, a po kilku dniach kolejny, tym razem z plotką, iż Namiestnik mógł zostać zamordowany przez Lannisterów - Ród trzymający królestwo w ryzach swego bogactwa. O plotce wiedzą jedynie Starkowie, jak i Ród Tarly, czyli związany więzami krwi z tymi pierwszymi. Sprawę jedzie wyjaśniać do Królewskiej Przystani sam Lord Starków, Eddard stark, który jeszcze wcześniej został mianowany przez króla kolejnym Namiestnikiem. Miał wybór - zostać w domu, na północy, lub pomagać królowi, tymczasem sprawdzając prawdziwość plotki. Wybrał drugie. Sprawa jest rozwiązywana przez całą książkę i na jej końcu widzimy rezultat, podczas śmierci ówczesnego króla - początek wojny domowej pomiędzy Starkami, a Lannisterami, do której zaczynają z czasem wchodzić coraz to nowsze Rody. Każdy chce pustego tronu dla siebie (prócz Starków, którzy zostali mimowolnie we wszystko wciągnięci).
Myślicie, że to cała fabuła? O nie. Wątków w Grze o tron jest... MNÓSTWO. Ten, który przedstawiłem powyżej jest tylko jednym, który można nazwać głównym. Lecz nie zapominajmy również o wątku z Szalonym królem, który to kilkanaście lat wcześniej został zamordowany przez Królobójcę, a jego dzieci zostały wywiezione za szerokie morze (czy jakoś tak). Dziś są nastolatkami - siostra i brat - chcą się zemścić. Chcą odzyskać tron Ojca, choć nie są związani z wojną domową, gdzie każdy Lord Rodu w końcu będzie pragnął na niego wstąpić. Nie zapominajmy również o wątku z Białymi Wędrowcami - białymi demonami i trupami, które od Westeros dzieli jedynie Wielki mur, gdzie pieczę sprawuje Nocna Straż, oraz jakby nie było Starkowie. I uwierzcie mi - to nie jest wszystko. Wątków jest jeszcze multum.
Klimat
Jest mega różnorodny. Naprawdę. Na północy panuje istny mróz. W Królewskiej Przystani jest coś na styl klimatu umiarkowanego, a na wschodzie, gdzie przesiadują dzieci Szalonego króla, jest gorąc jakich mało. Każdy obszar posiada swoje oryginalne cechy. W każdym fabuła ciągnie się swoim tempem: na północy zaczyna brakować ludzi, którzy bronili by przed Dzikimi - jeszcze nie wspominanymi w tej recenzji - muru, w Królewskiej przystani trwają intrygi, oraz śledztwo na temat Morderstwa Namiestnika, a na wschodzie zaginione dzieci szukają sposobu na dostanie się do Westeros i przejęcie tronu. W każdym obszarze panuje inna religia, a religii i wierzeń jest wiele. Są dobrze wytłumaczone w książce, lecz ja ominę ich temat - mógłbym pisać o tym w nieskończoność. Mimo wszystko, te wszystkie krainy łączy kilka rzeczy - bestialskie mordy, niewolnictwo, "dorosłe igraszki", gwałty, zabijanie, walka, niesprawiedliwość, itp.
Bohaterowie
Mam wrażenie, że TO, fabuła, oraz historia świata są głównymi zaletami książki. Bowiem jak i całe Westeros, oraz kraina sąsiednia są zrobione naprawdę szczegółowo, tak i bohaterowie chodzący po niej są mega głębocy. Nie płytcy, niczym kałuża po dwóch dniach suszy :p
Po prostu każdy ma do zaprezentowania coś innego. Ba, każdy ma swój cel, do którego dąży! W dodatku, i co najważniejsze - niektórzy są wzorowani na prawdziwych postaciach ze świata naszego. Cały Ród Starków i Lannisterów, oraz cały ich konflikt, jest odbiciem słynnej wojny Dwóch Róż, która to miała miejsce w średniowiecznej Angli - tam również było siedem królestw, które tak samo się zbuntowały przeciw królowi i powstała wojna domowa. Polecam się czegoś więcej dowiedzieć zaglądając do różnych książek, lub pytając się wujka google o radę.
Mogę tutaj wymienić postacie, które mi przypadły do gustu po pierwszej części książki, oraz pierwszym sezonie serialu: Jon Snow, Arya Stark, Eddard Stark, Khal Drogo, Daenerys Targaryen, Tyrion Lannister, Tywin Lannister (głównie swą asertywnością i opanowaniem), Catelyn Stark, Rob Stark, Bran Stark, Hodor (a jakby inaczej), i wiele innych, których imion nie sposób spamiętać. Jestem teraz po piątym sezonie serialu - zgadnijcie, ilu z nich przeżyło do tego czasu? :'(
Podsumowanie
Dzisiaj sobie chyba nie ponarzekam. W książce mogłem czynić to na każdym kroku, gdyż zawsze coś mnie musiało zaskoczyć/wkurzyć - np. niesłuszna, a zarazem okrutna śmierć chłopca piekarza (albo rzeźnika?) przez irytującego, puszącego się dzieciaka Lannisterów, który na domiar złego w kolejnych częściach zaczyna mieć większe znaczenie w fabule. W tej recenzji... no po prostu nie mogę. Nie mam na co. Książka jest dla mnie idealna. Idealna swoją okrutnością, jakże znaną z naszego świata. Polecam gorąco, jeśli jakimś cudem jeszcze nie znasz Westeros ;)
"Jestem teraz po piątym sezonie serialu - zgadnijcie, ilu z nich przeżyło do tego czasu?"
OdpowiedzUsuńObstawiam, że większość osób związanych z szanownym panem Starkiem jest już dawno martwa. Wciąż nie ogarniam, czemu walnęli go na okładce, skoro każda postać, z którą miał do czynienia musiała umrzeć xD
Oglądałam pierwszy sezon, reszta mojej wiedzy opiera się na spoilerach od przyjaciółki, która jest psychofanką Gry o Tron. Zanudziłam się. Może to ze mną jest coś nie tak, ale oprócz openingu nie było tam nic, co by mnie zatrzymało. Może oprócz Tyriona, on był całkiem fajny. Więc zapewne po książkę nie sięgnę, chociaż moi rodzice ją mają i pewnie mogłabym im ją zwinąć, gdybym miała taką ochotę ;P
Możliwości, dlaczego Cię znudził ten serial: za dużo sojlerów, albo po prostu to nie Twój klimat.
UsuńPamiętam jak ja zacząłem go oglądać. Po skończeniu ostatniego sezonu Przygód Merlina, czyli w wakacje, nie miałem co zrobić ze swoim życiem, jak to często bywa :D Stwierdziłem, że warto zacząć oglądać jakiś kolejny serial. Gdzieś słyszałem o Grze o tron, tylko że pomyliłem sobie ją z Grą o tron - Dziedzictwo (miałem ją w głowie i ten dziwny, sci fiction klimat). Gdy zobaczyłem okładkę (tego starka na tronie) Gry o tron, to pomyślałem, że to coś dla mnie. Zacząłem oglądać pierwszy odcinek - wyłączyłem w połowie. Po tygodniu z nudów zaś zacząłem oglądać - oglądnąłem pierwszy odcinek, ale jakoś nie chciało mi się kolejnego oglądać. Dopiero później się przemogłem, przyzwyczaiłem się do postaci i się w serialu zakochałem. Wszystkie trzy sezony oglądnąłem w jakieś trzy-cztery dni (tyle ich tylko było). Na czwarty czekałem z niecierpliwością.
Taki ten świat jest dziwny :)
Ten gostek jest na okładce wdł mnie, by początkowemu widzu dać nadzieję w "dobre zakończenie się" całego sezonu. Dać wręcz pewność, że będzie on żył, aby ludzie oglądali i by zachęcić ich do oglądnięcia kolejnych sezonów (pierwszy sezon głównie dla niego się ogląda i dla tej sprawy z morderstwem. Inne wątki rozwijają się z biegiem czasu). Dla tych wyjadaczy i psychofanów/fanek, żeby ciągle o nim przypominać.
Hahahaha tytuł postu idealnie pasuje XD
OdpowiedzUsuńGry o tron nie czytałam, ale jestem fanką serialu... Oczywiście, za książkę miałam się zabrać, ale czasu na czytanie ostatnio wcale nie mam :/ Ledwo wyrabiam się z pisaniem - a przecież kocham to robić.
Dopiero teraz to zauważyłam, ale naprawdę podoba mi się, jak na początku każdej recenzji wypisujesz plusy i minusy danej książki. To naprawdę przydatne, bo czytelnik od razu może odnaleźć w plusach to, co lubi w dalej książce i w minusach to, czego nie trawi. I dzięki temu wie, czy to książka dla niego :D
Nie wiem czemu, minusy jeszcze bardziej mnie zachęciły XD - tak też bywa
Coś mi się wydaje, że na końcu nikt nie zdobędzie tego tronu i wszyscy padną martwi. Taka mała wizja... :>
Bardzo dobrze przedstawiłeś fabułę. Jakbyś miał wszystko opisać, to ten post by był niesamowicie długi. A tak to trochę zdradziłeś i na pewno zaintrygowałeś :D
Bohaterowie naprawdę są cudowni - to wielka zaleta. Każdy może znaleźć coś dla siebie. A potem płakać, gdy ukochany bohater umrze... :C
Najlepsze są właśnie książki, które wywołują w człowieku emocje - nawet jeśli jest to chęć mordu autora za kolejną śmierć XD
Pozdrawiam!
academie-mirandel.blogspot.com