Recenzja Koraliny

Koralina

Plusy:

+ Tajemniczy klimat, zasiewający nutkę niepokoju
+ Fabuła (!)
+ Duży plus za postaci poboczne
+ Książka dla każdego. Domyślam się, że dziecko ją inaczej odbierze od dorosłej osoby


Minusy:

- Dosyć szybkie zakończenie "zabawy" z drugą matką
- Tak jak w Wiedźminie, ale tutaj stanowi to większy problem - za szybko się kończy

Ocena o de mnie: 7/10


Dwie matki? Niemożliwe. A jednak!

Uwaga z ostatniej chwili: znaleziono świetny sposób na odnalezienie drugiej matki i ubezpieczenie się, gdyby pierwsza okazała się zła! Tylko uwaga: przez działanie zgodnie z tym, możesz ponieść konsekwencje!  Wszystkie porady i wskazówki znajdziesz w książce pod tytułem "Koralina", przewodniku dla strudzonych, pyskatych nastolatek, niemogących znieść swoich rodziców ;) 

Fabuła

Tak już na poważniej (przynajmniej trochę). Książka jest o nastoletniej dziewczynie, która odnalazła w nowym domu sekretne przejście do... innej krainy. Brzmi jak Narnia? Hmmm, może i tak, tylko że w Narnii nie walczysz o życie swoje, żeby nie przemieniło się w koszmar, oraz o życie własnych rodziców. 
Fabuła jest genialna i niepowtarzalna. Książka niby jest baśnią, lecz ja bym ją mógł spokojnie zaliczyć do dreszczowców/horrorów za chore opisy, po których przeczytaniu jeżyły mi się włosy na głowie. Ale fakt, zasługuje również na miano pierwszego, z uwagi na wielką mądrość, która jest skierowana głównie do "zbuntowanych" dzieci/nastolatków. Rada o de mnie: jeśli masz dziecko, które Cię wkurza, daj mu do przeczytania Koralinę, a gwarantuję, że będzie łagodne jak baranek :DD

Klimat

Fabuła współgra z klimatem. O co mi chodzi? Ano fabuła dla spaczonych umysłów i klimat, który ją dodatkowo nasyca. Przytoczę cytat dialogu z drugą matką, który nie jest spojlerem, ale jakby jednak, to wybaczcie :p: 
"– Przysięgnę – odparła druga matka. – Przysięgnę na grób mojej własnej matki.
– A ona ma grób?
– O, tak. Sama ją do niego złożyłam, a kiedy zobaczyłam, że próbuje się wyczołgać, zakopałam z powrotem."
To chyba wszystko wyjaśnia.

Bohaterowie

Już po przytoczonym cytacie można stwierdzić, iż coś z nimi jest nie tak. I owszem - większość jest kompletnymi czubkami, co pasuje do niby bajkowego, niby "horrorowego" klimatu.  Większość, jednak tylko z tego drugiego świata zza niewielkich drzwi - to przez nie do krainy można się dostać. W tym naszym, realnym, przypominają nas samych.
W powieści Gaimana bohaterzy to: ojciec i matka Koraliny (x2 XD), oraz ona sama, nie odłączając z tego zestawienia niegadającego kota, który magicznym sposobem zyskuje zdolność mówcy w tej innej krainie i prawi mądre rzeczy ( tak nawiasem, bo mi zdanie się przedłuża xd: harcują też myszki, stanowiące jako taką część fabuły) :p Również znajdziemy trzy stare babcie, mieszkające ze sobą i jakiegoś cyrkowca. Hmmm, pewno jest tego więcej, ale jak zwykle nie pamiętam :p
Bardzo dobrze jest ukazany kontrast pomiędzy charakterami z naszego świata, oraz z tego drugiego. W naszym, rodzice wydają się nas nie kochać, obdarzając większą "miłością" swoją pracę, jakby tego właśnie chcieli, a w tym drugim jest z początku wszystko na odwrót. Właśnie: z początku... później zaczyna się koszmar :) 


Podsumowanie:

Książka nieziemsko wciąga. To na pewno. Można czytać, czytać i czytać, aż dojdzie się do czystej, ostatniej strony i będzie się nadal czytało, gdyż się wpadnie w trans :D
Żarty żartami, ale to stanowi (przynajmniej dla mnie) istotny problem książki: jest ona za krótka! Za szybko kończy się finałowa "misja" Koraliny, która mogła być rozpisana na wiele więcej stron, a nawet nie zaznałoby się krztyny znużenia! Ale cóż. Widocznie autor uznał, że tak będzie lepiej. Czy słusznie? To już zależy od indywidualnych wniosków naszych, więc potraktujcie ten minus jako moją uwagę, która innym nie musi przeszkadzać w żadnym stopniu. 
Książka według mnie dla każdego. Warto przeczytać, oj naprawdę warto...

5 komentarzy:

  1. O ,,Koralinie" słyszałam, bo moja młodsza siostra miała ją w szkole już parę ładnych lat temu... Chyba nawet jeszcze w podstawówce. A później same oglądałyśmy bajkę, więc... tak. Czemu nie? Mogłabym po nią sięgnąć. Zwłaszcza, że słyszałam wiele dobrego o samym autorze i innych jego książkach.
    To zawsze ten problem - dobre książki kończą się zbyt szybko...
    Naprawdę podoba mi się jak piszesz: zabawnie i treściowo. A w recenzjach to naprawdę ważne.
    I już po raz drugi zachęciłeś mnie, bym sięgnęła po książkę :D
    Pozdrawiam!
    academie-mirandel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie coś słyszałem, że jest to lektura w podstawówce. Wiem, że mój kuzyn ją kiedyś miał. No ale jak mówiłem - każdy odbiera ją inaczej. To chyba zależy od doświadczeń życiowych.
      Dziękuję za ciepłe słowa. Motywują mnie do dalszej pracy! Tak więc na pewno będzie więcej recenzji ;)

      Usuń
  2. Bardzo podobają mi się Twoje recenzje książek :) Można świetnie zapoznać się z książką i zdecydować, czy chce się ją przeczytać. Cudowny blog!
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam, ale po Twojej recenzji chyba sięgnę po tę książkę. Najlepszy cytowany fragment. Podoba mi się, jak piszesz, tak luźno :)

    OdpowiedzUsuń